Kiedy wolno zatrzymać się na pasie awaryjnym obwodnicy Nysy, jak to prawidłowo oznaczyć i jak uniknąć mandatu za nieuzasadniony postój

0
72
4.3/5 - (3 votes)

Spis Treści:

Po co kierowcy ta wiedza – realna intencja za kółkiem

Kierowca jadący obwodnicą Nysy ma zwykle prosty cel: szybko, wygodnie i bezpiecznie przedostać się dalej. Gdy nagle coś się dzieje z autem lub z pasażerem, pada pierwsze pytanie: czy wolno stanąć na pasie awaryjnym i jak to zrobić, żeby nie zakończyć tej przygody mandatem i lawetą zamiast spokojną kontynuacją trasy.

Odpowiedź zależy od dwóch rzeczy: czy zatrzymanie jest rzeczywiście konieczne oraz czy zostało wykonane i oznaczone zgodnie z przepisami. To właśnie odróżnia legalny, bezpieczny postój awaryjny od nieuzasadnionego zatrzymania, które może skończyć się wysoką karą i realnym zagrożeniem życia.

Frazy pomocnicze: pas awaryjny obwodnicy Nysy, nieuzasadniony postój na poboczu, zasady zatrzymania na drodze ekspresowej, trójkąt ostrzegawczy na S‑ce, awaria auta na obwodnicy, mandat za zatrzymanie na pasie awaryjnym, bezpieczeństwo na pasie awaryjnym, przepisy ruchu drogowego na obwodnicach, zatrzymanie tylko w razie konieczności, pomoc drogowa na obwodnicy

Obwodnica Nysy i pas awaryjny – w jakiej sytuacji kierowca tam trafia

Charakterystyka obwodnicy Nysy jako drogi szybkiego ruchu

Obwodnica Nysy jest fragmentem drogi o parametrach zbliżonych do drogi ekspresowej: rozdzielone jezdnie, kilka pasów ruchu, ograniczenie prędkości zdecydowanie wyższe niż w terenie zabudowanym oraz duże natężenie ruchu, zwłaszcza pojazdów ciężarowych i tranzytowych. Kierowcy często jadą tam dynamicznie i nie zawsze zachowują duże odstępy.

Przy takiej infrastrukturze pas awaryjny nie jest fanaberią projektanta. To element bezpieczeństwa: ma umożliwić awaryjne zatrzymanie auta, stworzyć miejsce dla służb ratunkowych oraz zminimalizować ryzyko blokady całej jezdni w razie poważniejszej awarii lub wypadku.

Ruch na obwodnicy Nysy jest równy, ale szybki. Dlatego każde niespodziewane zatrzymanie na poboczu lub pasie awaryjnym działa na kierowców za plecami jak czerwony płaszcz na byka – reakcje bywają chaotyczne, a margines na wybaczenie błędu minimalny.

Obwodnica a zwykła „krajówka” – różne zasady zatrzymania

Na zwykłej drodze krajowej bez pasa awaryjnego, ale z poboczem, zatrzymanie jest dopuszczalne znacznie częściej. Da się zjechać głęboko na pobocze gruntowe, ruch jest wolniejszy, a kierowca za plecami widzi, co dzieje się z przodu znacznie wcześniej. Zasada jest prosta: zatrzymanie możliwe jest w miejscach, gdzie nie utrudnia ruchu i nie zagraża bezpieczeństwu.

Na obwodnicy Nysy, gdzie występuje pas awaryjny i droga ma charakter zbliżony do ekspresowej, reguły są dużo bardziej restrykcyjne. Tam zatrzymanie jest dopuszczalne wyłącznie w razie konieczności, a nie „bo tak wygodniej”. Każde inne użycie pasa awaryjnego traktowane jest jako wykroczenie i potencjalne stworzenie realnego zagrożenia.

Innymi słowy: na zwykłej „krajówce” można się jeszcze wytłumaczyć, że zjechało się na utwardzone pobocze, żeby odebrać telefon. Na obwodnicy z pasem awaryjnym takie tłumaczenie nie ma szans – pas awaryjny nie jest zatoczką parkingową ani punktem widokowym.

Rola pasa awaryjnego – do czego służy, a do czego absolutnie nie

Pas awaryjny na obwodnicy Nysy pełni kilka istotnych funkcji i wszystkie łączą się z bezpieczeństwem:

  • miejsce zatrzymania pojazdu w sytuacji nagłej awarii lub innej konieczności uniemożliwiającej dalszą jazdę,
  • korytarz dla służb ratunkowych, gdy pasy ruchu są zablokowane,
  • strefa „buforowa” – odsuwa stojące auto od dynamicznie poruszającego się ruchu na pasach jezdni głównej.

Pas awaryjny nie jest przeznaczony do:

  • postojów wypoczynkowych i „rozprostowania kości”,
  • sprawdzania SMS-ów, trasy w nawigacji czy mediów społecznościowych,
  • załatwiania potrzeb fizjologicznych „na szybko”,
  • przepuszczania spóźnialskiego pasażera, który „zaraz dobiegnie z przystanku”.

Pas awaryjny to miejsce, gdzie pojawia się kierowca, gdy coś poszło nie tak, a nie wtedy, gdy „trzeba na chwilę przystanąć”. Każde użycie innego typu jest dla innych uczestników ruchu sygnałem: „stało się coś groźnego” – i tak też reagują.

Dlaczego nieuzasadniony postój na pasie awaryjnym jest skrajnie niebezpieczny

Kierowcy jadący po obwodnicy Nysy często poruszają się z prędkościami bliskimi dopuszczalnym limitom. Ich uwaga skupiona jest na pasie ruchu przed nimi, ew. na zmianie pasa. Rzadko kto jedzie z myślą: „pewnie za zakrętem ktoś sobie stoi na pasie awaryjnym, żeby zapalić papierosa”.

W praktyce wygląda to tak: nagle, gdzieś kilkadziesiąt metrów przed maską, pojawia się stojący pojazd. Wystarczy lekki ruch kierownicą sąsiada z lewej, niewielkie rozkojarzenie lub gorsza widoczność, a dochodzi do klasycznego uderzenia w tył lub „ściągnięcia” samochodu stojącego na pasie awaryjnym na pas ruchu. Zdarza się to szybciej, niż kierowca zdąży dokończyć jedno „tylko na chwilę”.

Nieuzasadniony postój na pasie awaryjnym to nie tylko kwestia mandatu. To sytuacja, w której kierowca świadomie wprowadza dodatkowe, niepotrzebne zagrożenie do ruchu drogowego. Policjant może spojrzeć na to łagodniej lub surowiej, ale fizyka i psychika innych kierowców nie dyskutują – stojące auto przy szybkiej jezdni to problem dla wszystkich.

Czarny samochód jedzie autostradą widzianą z lotu ptaka
Źródło: Pexels | Autor: Aswin R S

Podstawy prawne – co dokładnie mówią przepisy o pasie awaryjnym

Kluczowe artykuły Prawa o ruchu drogowym dotyczące zatrzymania

Polskie Prawo o ruchu drogowym jasno reguluje kwestie zatrzymania i postoju, a także zasady korzystania z drogi ekspresowej i obwodnic o podobnych parametrach. Dla pasa awaryjnego obwodnicy Nysy kluczowe są zwłaszcza przepisy dotyczące:

  • zakazu zatrzymania i postoju na drodze ekspresowej i autostradzie z wyjątkiem miejsc do tego przeznaczonych oraz sytuacji awaryjnych,
  • obowiązku nieutrudniania ruchu i niezagrażania bezpieczeństwu,
  • definicji zatrzymania i postoju oraz dopuszczalnych wyjątków.

Choć obwodnica Nysy formalnie może mieć różne oznaczenia na poszczególnych odcinkach, dominują tam rozwiązania typowe dla dróg szybkiego ruchu. Z punktu widzenia policji i sądu kierowca korzystający z pasa awaryjnego jest rozliczany z tych samych zasad, które obowiązują na innych obwodnicach i drogach ekspresowych.

Pojęcie „koniecznego zatrzymania” – jak patrzy na to policja i sąd

W przepisach pojawia się sformułowanie, że na drodze ekspresowej i podobnej klasy zatrzymanie jest dopuszczalne wyłącznie w razie konieczności. Problem w tym, że dla części kierowców „konieczne” oznacza: „nie chcę spóźnić się na telefon od szefa”. Dla policjanta i sądu definicja jest jednak znacznie węższa.

Za konieczność zatrzymania uznawane są przede wszystkim sytuacje, w których:

  • dalsza jazda grozi poważnym uszkodzeniem pojazdu lub stworzeniem zagrożenia (np. awaria układu hamulcowego, nagła utrata mocy, pęknięta opona),
  • zdarzenie losowe wymusza natychmiastowe zatrzymanie (kolizja, kontakt z innym pojazdem, wypadnięcie ładunku, gwałtowna zmiana stanu zdrowia kierowcy lub pasażera),
  • pojawia się sytuacja siły wyższej (pożar auta, przeszkoda na drodze, wyciek płynów, nagłe uszkodzenie, które może doprowadzić do pożaru lub utraty panowania nad pojazdem).

Zatrzymanie „bo chcę się czegoś napić”, „bo dzieci płaczą” czy „bo muszę ustawić nawigację” nie ma w oczach służb nic wspólnego z koniecznością – to świadome łamanie przepisów.

Zatrzymanie wymuszone sytuacją a zatrzymanie dla wygody

Warto odróżnić dwie sytuacje:

  • zatrzymanie wymuszone sytuacją – kiedy zdarzenie dzieje się nagle i obiektywnie nie ma innego wyjścia niż natychmiastowe zatrzymanie,
  • zatrzymanie z wygody – kiedy kierowca mógł dojechać do MOP-u, zjazdu lub parkingu, ale woli użyć pasa awaryjnego jako prywatnego „pit-stopu”.

Przykładowo: pękła opona z hukiem, auto zaczyna „tańczyć” na pasie ruchu. Zjazd na pas awaryjny jest wtedy jedynym rozsądnym wyjściem. Natomiast powoli uchodzące powietrze, które kierowca zauważa od jakiegoś czasu, ale „jakoś to będzie” – a potem nagle staje na obwodnicy „żeby dopompować” – jest już traktowane zupełnie inaczej. Tu policjant może uznać, że kierowca sam doprowadził do konieczności zatrzymania.

Kierowca, który włącza wycieraczki mózgu dopiero wtedy, gdy widzi patrol, ma z reguły problem. Policjant zadaje kilka prostych pytań i szybko weryfikuje, czy zatrzymanie było rzeczywiście nieuniknione, czy po prostu komuś brakło wyobraźni.

Konsekwencje złamania przepisów – mandat, punkty, odpowiedzialność

Za nieuzasadnione zatrzymanie na pasie awaryjnym obwodnicy Nysy grozi mandat i punkty karne. Wysokość kary zależy od konkretnej kwalifikacji wykroczenia – może to być m.in. naruszenie zakazu zatrzymania na drodze ekspresowej lub spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym.

W praktyce policja ma do dyspozycji wachlarz reakcji:

  • pouczenie – przy bardzo łagodnych, granicznych przypadkach,
  • mandat – podstawowe narzędzie za nieuzasadniony postój,
  • wniosek do sądu – gdy zachowanie kierowcy tworzy ewidentne, duże zagrożenie (np. wychodzenie na jezdnię, brak oznakowania, postój w skrajnie niebezpiecznym miejscu przy dużym ruchu).

Jeżeli dojdzie do kolizji, ponieważ ktoś wjechał w pojazd zatrzymany bez podstawy na pasie awaryjnym, odpowiedzialność tego, kto tam nielegalnie stał, może być poważniejsza niż tylko mandat. Sąd może oceniać, czy swoim zachowaniem nie przyczynił się do wypadku – i konsekwencje finansowe lub prawne rosną wtedy wielokrotnie.

Kiedy naprawdę WOLNO stanąć na pasie awaryjnym obwodnicy Nysy

Awaria uniemożliwiająca dalszą jazdę lub czyniąca ją skrajnie niebezpieczną

Najbardziej oczywisty przypadek to awaria pojazdu. Ale nie każda. Policja i sąd patrzą na to, czy awaria:

  • uniemożliwia kontynuowanie jazdy (np. samochód nie reaguje na gaz, silnik gaśnie, brakuje wspomagania hamulców lub kierownicy),
  • czyni dalszą jazdę wyjątkowo niebezpieczną (pęknięta opona, utrata elementów zawieszenia, poważny wyciek płynów eksploatacyjnych).

Przykłady sytuacji uznawanych za uzasadnione zatrzymanie na pasie awaryjnym obwodnicy Nysy:

  • nagłe pęknięcie opony przy większej prędkości – auto zaczyna ściągać, zjazd na pas awaryjny to reakcja ratująca życie,
  • utrata hamulców – kierowca wytraca prędkość silnikiem, zjeżdża na pas awaryjny i zatrzymuje pojazd,
  • ostre przegrzanie silnika, dym spod maski, wyciek oleju lub paliwa – kontynuowanie jazdy może skończyć się pożarem lub zatarciem jednostki.

Awaria radia, klimatyzacji czy niesprawny głośnik od nawigacji to już inna bajka – z takimi problemami jedzie się do najbliższego zjazdu lub MOP-u, a nie na pas awaryjny.

Problemy zdrowotne kierowcy lub pasażera – kiedy zdrowie wygrywa z mandatem

Druga grupa sytuacji to nagłe problemy zdrowotne. Zasłabnięcie kierowcy, atak paniki, gwałtowny ból w klatce piersiowej, utrata przytomności przez pasażera, atak epilepsji, poważny napad astmy – to przykłady, kiedy zjazd na pas awaryjny może uratować życie.

W praktyce priorytet jest jasny: zdrowie i życie ponad wszystko. Jeżeli kierowca czuje, że za chwilę zemdleje, ma wrażenie silnego zawrotu głowy, czuje się tak źle, że nie jest w stanie bezpiecznie prowadzić – powinien:

Jak postąpić przy nagłym pogorszeniu samopoczucia kierowcy

Gdy ciało zaczyna sygnalizować „stop” w najmniej oczekiwanym momencie, scenariusz powinien być prosty i szybki. Kierowca, który czuje, że traci kontrolę nad własnym organizmem, musi zrobić wszystko, by nie stracić kontroli nad autem.

Bezpieczna sekwencja działania wygląda tak:

  • zredukuj prędkość, nie wykonując gwałtownych ruchów kierownicą,
  • włącz światła awaryjne – inni kierowcy szybciej zrozumieją, że dzieje się coś nadzwyczajnego,
  • płynnie zjedź na pas awaryjny, utrzymując możliwie prostą linię jazdy,
  • zatrzymaj pojazd, wrzuć bieg (lub P w automacie) i zaciągnij hamulec postojowy,
  • jeżeli możesz – przemieść się jak najdalej od jezdni (za barierę),
  • wezwiij pomoc – w razie potrzeby od razu numer 112 lub 999, a nie „za chwilę, jak mi przejdzie”.

Przy ostrych objawach – ból w klatce piersiowej, nagłe drętwienie kończyn, utrata przytomności u pasażera – nikt nie będzie analizował, czy zjazd na pas awaryjny był „konieczny”. Policjant lub prokurator prędzej zapyta, czemu ktoś dalej jechał, zamiast się zatrzymać i wezwać karetkę.

Drobne dolegliwości – kiedy zacisnąć zęby i dojechać do zjazdu

Nie każdy katar czy lekki ból głowy to powód, żeby parkować na pasie awaryjnym. Jeżeli kierowca jest w stanie kontrolować auto, a do najbliższego zjazdu lub MOP-u jest kilka kilometrów – rozsądniej jest zwolnić, zwiększyć dystans do innych aut i dojechać do miejsca bezpiecznego postoju.

Przykład z praktyki: lekkie nudności, które nie nasilają się w ciągu kilku minut, a kierowca zachowuje pełną orientację. W takiej sytuacji lepsze będzie zmniejszenie prędkości i zjazd na najbliższy parking, a nie awaryjne hamowanie na obwodnicy „bo zrobiło mi się trochę słabo”. Gdyby każdy ból brzucha kończył się postojem na pasie awaryjnym, obwodnica Nysy wyglądałaby jak gigantyczny parking pod centrum handlowym.

Sytuacje losowe – przeszkoda na drodze, nagłe zdarzenie przed maską

Kolejna grupa uzasadnionych zatrzymań to zdarzenia losowe związane bezpośrednio z ruchem drogowym. Chodzi o momenty, w których nagle na jezdni pojawia się:

  • duży przedmiot (np. fragment ładunku, część innego pojazdu, leżąca opona),
  • zwierzę, z którym zderzenie przy pełnej prędkości mogłoby skończyć się katastrofalnie,
  • skutki kolizji – rozlane płyny, rozsypane szkło, elementy karoserii.

Jeśli kierowca jest bezpośrednio uczestnikiem takiego zdarzenia – np. zahaczył o przeszkodę, uszkodził auto albo musi natychmiast sprawdzić, czy nie doszło do poważnej awarii – zjazd na pas awaryjny z wyraźnym oznakowaniem pojazdu jest uzasadniony. Tak samo, gdy bierze udział w kolizji i ma obowiązek się zatrzymać, by wymienić dane oraz zabezpieczyć miejsce.

Problem zaczyna się wtedy, gdy inni kierowcy traktują takie zdarzenie jak okazję do „dwuminutowego postoju z ciekawości” – bo „chcieliśmy zobaczyć, co się stało”. To już klasyczny przykład nieuzasadnionego zatrzymania, które tylko powiększa chaos.

Czarny sportowy samochód jedzie szybko obwodnicą wśród zielonych pól
Źródło: Pexels | Autor: Owen.outdoors

Kiedy NIE WOLNO zatrzymać się na pasie awaryjnym – wygoda to nie „konieczność”

Postój „na chwilę” – pauza na papierosa, kawę, telefon

Najbardziej typowy, a zarazem najbardziej drażniący scenariusz z perspektywy policjantów z drogówki to zatrzymanie „na moment”. W praktyce pod to hasło mieści się cała gama „powodów”:

  • papieros, bo „nie wolno palić w aucie”,
  • zjedzenie kanapki, bo wcześniej „nie było czasu”,
  • ustawienie nawigacji lub aplikacji,
  • odebranie ważnego telefonu, który „nie może zaczekać”.

Każda z tych sytuacji ma jedno rozwiązanie: dojazd do miejsca, gdzie postój jest dozwolony. W dobie zestawów głośnomówiących, uchwytów na telefony i MOP-ów co kilkanaście–kilkadziesiąt kilometrów tłumaczenie, że „inaczej się nie dało”, brzmi mało przekonująco – zarówno dla patrolu, jak i dla sądu.

Zatrzymanie, bo „dzieci płaczą” lub „pies musi wyjść”

Mały pasażer na tylnym siedzeniu potrafi dać do wiwatu. Płacz, krzyk, prośba o toaletę – to codzienność rodzinnych wyjazdów. Nie zmienia to jednak faktu, że pas awaryjny obwodnicy Nysy nie jest miejscem na rodzinny pit-stop.

Jeśli sytuacja jest bardzo napięta, można:

  • zmniejszyć prędkość i jechać nieco wolniej,
  • uspokajać dziecko głosem, muzyką, prostą zabawą słowną,
  • zatrzymać się dopiero przy legalnym zjeździe lub MOP-ie.

Pies też nie ma „konstytucyjnego prawa” do spaceru akurat na pasie awaryjnym. Wyprowadzanie zwierzaka za barierę energochłonną to proszenie się o kłopoty. Policjant ma wtedy przed sobą idealny zestaw: nieuzasadniony postój plus dodatkowe zagrożenie w postaci nieprzewidywalnego zwierzęcia w pobliżu szybkiej jezdni.

Samodzielna naprawa, która mogła poczekać

Są awarie, które trzeba ogarnąć od razu (pęknięta opona, dym spod maski). Są też usterki typu: „coś mi czasem stuka, więc zatrzymałem się na obwodnicy, żeby zajrzeć pod auto”. Ten drugi typ pomysłowości kończy się zwykle mandatem.

Jeżeli:

  • auto zachowuje pełną sterowność i hamowanie,
  • nie ma wycieków, dymu, utraty mocy,
  • nie ma wyraźnych oznak, że coś może się zaraz urwać lub zablokować,

to miejsce na diagnostykę jest na parkingu lub w warsztacie, a nie na pasie awaryjnym. Dla policjanta tłumaczenie „chciałem sprawdzić, co tam stuka” brzmi jak wyznanie: „świadomie zająłem pas awaryjny, żeby zaspokoić ciekawość”.

Zatrzymanie dla zdjęcia, filmiku, widoku

Obwodnica Nysy miejscami oferuje całkiem ładne panoramy. Nie zmienia to faktu, że pas awaryjny nie jest punktem widokowym ani planem filmowym. Zatrzymanie się, by nagrać filmik „jak fajnie jadę z chłopakami” albo zrobić zdjęcie ładnej chmury, wchodzi w zakres skrajnej beztroski.

Jeśli do tego dochodzi wysiadanie z auta, chodzenie wzdłuż bariery lub wychylanie się na jezdnię, policjant ma pełne prawo potraktować taką sytuację jak stwarzanie realnego zagrożenia. I zwykle tak właśnie robi.

Jak prawidłowo się zatrzymać na pasie awaryjnym – krok po kroku

Bezpieczne zjechanie z pasa ruchu na pas awaryjny

Kiedy zatrzymanie na pasie awaryjnym jest naprawdę konieczne, sposób wykonania manewru ma ogromne znaczenie. Dobrze ułożona sekwencja działań wygląda tak:

  1. Ocena sytuacji – szybkie spojrzenie w lusterka: czy ktoś nie jedzie „na zderzaku”, czy lewy pas jest wolny, czy masz dość miejsca za ewentualnym zakrętem.
  2. Włączenie prawego kierunkowskazu – sygnał dla innych, że zaraz zjedziesz na prawo.
  3. Stopniowe wytracanie prędkości – bez gwałtownego „deptania” hamulca; nagłe hamowanie przy 100–120 km/h tworzy większe ryzyko kolizji z tyłu.
  4. Płynny zjazd na pas awaryjny – jednym, wyraźnym ruchem, bez „wężyka” między pasem ruchu a awaryjnym.
  5. Ustawienie auta równolegle do krawędzi jezdni – tak, aby nie wystawać choćby częściowo na pas ruchu.
  6. Zatrzymanie i zabezpieczenie – włączenie świateł awaryjnych, zaciągnięcie hamulca postojowego, wrzucenie biegu lub pozycji P.

Jeśli tylko warunki pozwalają, lepiej zatrzymać się za lekkim łukiem, a nie tuż przed nim. Kierowca nadjeżdżający z tyłu ma wtedy dłuższy czas i większą szansę, by zorientować się, że coś stoi na pasie awaryjnym.

Gdzie dokładnie ustawić auto – bariery, zjazdy, wzniesienia

Nie każdy fragment pasa awaryjnego daje takie samo bezpieczeństwo. Jeżeli masz choć namiastkę wyboru, lepiej:

  • unikać zatrzymania zaraz za wzniesieniem – tam czas reakcji innych kierowców jest najkrótszy,
  • nie stawać tuż przed zjazdem – inni kierowcy mogą odruchowo próbować „przecinać” pas awaryjny, by w ostatniej chwili zjechać,
  • korzystać z miejsc, gdzie bariera energochłonna jest dalej od krawędzi pasa – zyskujesz więcej przestrzeni do ewakuacji za barierę.

Jeżeli awaria nastąpiła w wyjątkowo niefortunnym miejscu (np. przed samym zakrętem), a auto jest jeszcze w stanie przejechać kilkanaście–kilkadziesiąt metrów bez ryzyka uszkodzeń lub pożaru, rozsądniej jest „dociągnąć” je do bardziej widocznego odcinka. To nie jest zachęta do jazdy z płonącym silnikiem, ale czasem przesunięcie pojazdu małego odcinek znacząco zmniejsza ryzyko uderzenia z tyłu.

Kiedy lepiej nie siedzieć w środku – ewakuacja z pojazdu

Auto stojące na pasie awaryjnym jest jak tarcza do rzutek. Im dłużej w nim siedzisz, tym większa szansa, że ktoś „nie trafi w tarczę” i uderzy w bok lub tył pojazdu.

Po zatrzymaniu samochodu:

  • jeżeli sytuacja nie wymaga natychmiastowego udzielania pomocy medycznej, opuść pojazd od strony pasażera (od strony barier),
  • przenieś się z pasażerami za barierę energochłonną lub jak najdalej od jezdni,
  • nie spaceruj wzdłuż auta i nie zaglądaj bez końca pod maskę – zrób to tylko, jeśli jest to niezbędne i bezpieczne.

Wyjątkiem są sytuacje, gdy wewnątrz zostaje osoba niepełnosprawna, ciężko chora lub małe dziecko, którego nie da się bezpiecznie wyprowadzić poza pas awaryjny (np. ulewny deszcz, śliska skarpa tuż za barierą). Nawet wtedy warto przynajmniej zająć miejsce od strony barier i ograniczyć ruch przy krawędzi jezdni do absolutnego minimum.

Czerwony samochód jedzie pustą obwodnicą o zachodzie słońca
Źródło: Pexels | Autor: Harem

Oznakowanie zatrzymanego auta – światła, trójkąt, odblaski

Światła awaryjne